A niby czyja to wina, detektywie Bentz?

Nevada prychnął pogardliwie.
mocno prażącego słońca zaczął wyładowywać worki z owsem. Wnosił je do stajni, podczas gdy Crockett obwąchiwał
Musi tylko przez nie przejsc.
Panuj nad soba... i uwa¿aj, co mówisz.
- Marla? - Joanna poło¿yła jej dłon na ramieniu. -
- Nacisnał guzik.
- Prawde mówiac, mnie sie nie spieszy. Wrecz
Spojrzał na nia spod oka, jakby nie wiedział, czy mo¿e jej
cwiczyła na powietrzu... pływała, biegała, grała w tenisa,
Estevana.
- Zrób to, a ja będę się modliła. Do Matki Boskiej i...
- Bo to kawał wrednego sukinsyna i nawet jeśli nie zabił Ramóna, to należało go zapuszkować.
zamieniły sie miejscami? To¿samoscia? I czym jeszcze?
Pchnęła w kierunku Rossa koszyczek z popcornem.

cudownie inteligentnej O1ivii. Boże, nie, błagam, nie. Nie mógł oddychać. – Hayes,

- Czy ja kiedykolwiek pracowałam? - spytała, choc
- Na litosc boska, dzwon po lekarzy! - wrzasnał Nick. -
- Marla? To ja, Alex. - Głeboki baryton rozległ sie teraz

ze złosci głosem, gniew zaczerwienił jego twarz. - Jestes

Nawet po śmierci Jennifer Nichols Bentz pozostawała wielką zagadką.
– Nie! – Valdez nie dawał za wygraną.
tego doszło, ale musiał sprawdzić wszystkie możliwości, nawet te najbardziej

wymierzony w Kylie. Myslała, czy nie rzucic sie na niego, ale

40
Bentz schronił się w cień parasola.
wspomniałam, było to dawno temu.